A to jeszcze zdjecie z Hilton Head, Jurek wlazl na dach samochodu i nie chcial zejsc. Jak poszedlem powiedziec im ze maja wielkiego bialego ptaka na dachu, to kobieta zapytala sie mnie czy jestem z Polski. Bo ona uczyla w New Jersey studentow z Polski i mowili z takim samym akcentem :) Noc wczesniej w barze spotkalismy okolo 50-letniego Steva z Pitsburga, byl juz wstawiony i razem sie doprawilismy. Jak uslyszal ze pije Bud Lighta to zniesmaczony polecial do baru i kupil mi jak twierdzil, prawdziwe amerykanskie piwo. Generalnie taki wodzirej, jak jeden nasz kolega :) co ciekawe, powiedzial ze Walesa jest dla niego wzorem do nasladowania, zeby robic cos przede wszystkim dla ludzi a nie dla siebie, wiec cos tam amerykanie o nas wiedza. Z polski znal jeszcze polska wodke :D
Nastepny wpis bedzie pewnie za 2 dni, bo jutro o 19 mamy samolot z Atlanty do Waszyngtonu i bedziemy pozno w hotelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz